• Wpisów: 309
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 23:36
  • Licznik odwiedzin: 22 353 / 1993 dni
 
vcfviolacamifran
 
Hejka... jak tam w szkole lub na feriach :P



Wytłumacz mi, jak to jest. Jak temu wszystkiemu podołałeś ? Jak udało Ci się tyle osiągnąć ? I jakim sposobem nadal jesteś sobą ? Tym dawnym Louisem Tomlinsonem, którego tak bardzo kocham.

Pamiętam, jak razem stawialiśmy zamki z piasku. Jak nieraz dostałeś ode mnie łopatką w głowę, a za karę dawałeś mi buziaka. Musisz widzieć, że wówczas nie myłam policzka przez dwa dni.
Pamiętam, jak w wieku siedmiu lat przyszedłeś do mnie, obchodzącej piąte urodziny z konwaliami w dłoni i zaśpiewałeś mi "Sto lat".
Pamiętam, jak poszedłeś do szkoły, a ja musiałam sama się bawić. Zawsze po powrocie do domu, zrzucałeś tornister z nadrukiem jakiegoś superbohatera i biegłeś w moją stronę. I znów zamku z piasku i łopatka w mojej ruchliwej ręce. Kochaliśmy bawić się w piaskownicy, pamiętasz ? Mawiałeś, że jestem na nim księżniczką, a Ty uratujesz mnie od złej macochy. Wtedy to ja podarowałam Ci całusa. Pamiętam, że byłeś cały w piasku, którego drobinki jakimś cudem dostały mi się do buzi.
Kochałam tamte czasy, wiesz ? Byliśmy zbyt mali, by zrozumieć świat. Ale już wiedzieliśmy, czego chcemy. Ty chciałeś muzyki, a ja - Ciebie.
Byliśmy nierozłączni. Choć jesteś starszy o dwa lata, zawsze rozumieliśmy się bez słów.
Wówczas, mając jedenaście lat, nie marzyłam o nowym ubranku dla mojej szmacianej lalki. Marzyłam o szczęśliwej, mieszkającej we wspaniałej i oklepanej już willi z basenem. Gdzie stworzylibyśmy coś naprawdę cudownego ...
Dom pełen radości płynącej z nas i pełen śmiechu naszych pociech. Nie byłam głupim dzieckiem. Szybko dorosłam. Ale nigdy nie byłam chociaż w połowie tak dzielna jak Ty, Lou. Byłeś silny, gdy Twoi rodzice się rozstali. Ja nie wiem, czy dałabym radę. Wątpię. Potem choroba Daisy. Nie płakałeś w kącie, tylko wspierałeś osamotnioną mamę. Przyznam, że choć w Twoim życiu dużo było tych gorszych chwil opatrzność czuwała.

Pamiętam też piękny, majowy dzień, pełen słońca i zapachu konwalii rosnących w moim ogródku. Przyszedłeś do mnie.
- Cześć - przywitałeś się i pocałowałeś mnie. Parą, tak bardziej oficjalnie, byliśmy od ponad roku. Ty miałeś wówczas siedemnaście lat, ja - piętnaście. Każda chwila spędzona z Tobą była tą najlepszą w życiu. U Twego boku czułam się bezpiecznie, jak nigdzie.
Spędzaliśmy razem każdą wolną chwilę. Pragnęłam mieć Ciebie tylko dla siebie. I dziękuję, że to dostałam, choć troszkę.
- Skarbie, muszę Ci coś powiedzieć - nie widziałam tej radości w twoich oczach, która przecież zawsze Ciebie cechowała - Idę spróbować spełniać marzenia do X-Factora.
Rzuciłam Ci się na szyję. Wiedziała, że tylko czekasz na swoją osiemnastkę. Dopiero wtedy chciałeś zobaczyć, jak inni Cię ocenią.
Ale Ty odsunąłeś mnie od siebie, nie pozwoliłeś przytulić ani pocałować.
- Nie możemy być razem. Jeśli udałoby mi się zajść dalej, to byłby to związek na odległość. A związki na odległość na ogół nie mają żadnego sensu.
- Ale przecież jeszcze się nie dostałeś - wiem, pewnie zabolało - Jeszcze nie wiemy, czy dadzą Ci szansę.
Mnie chyba bardziej zależało na Nas. Wyszedłeś z mojego domu, zostawiając tyle cudownych wspomnień. Nie wiem, czy wiesz, ale wybiegłam za Tobą. Ale Ty znikałeś już za horyzontem. Nie miałam Ciebie. ZOstał mi tylko zapach tych cholernych konwalii, które do niedawno tak kochałam.
Dobrze myślałeś, dali Ci szansę. A mi ją odebrali.
Odebrali szansę na szczęśliwe życie. Cieszyłam się, że Ci się udało. Bo Cię kochałam. Stop. Ja nadal Cię kocham.
Zająłeś 3 miejsce z tym Twoim boysbandem. Zawsze pragnąłeś muzyki. Dobrze, że występ z X-Factorze to zaspokoił. Ja chciałam Ciebie. A spadam na samo dno. Ja i moje łaskawe przeznaczenie.
Rok 2013.
Ty jesteś już mężczyzną. Nie widziałam Ciebie już dobre trzy lata. Przeprowadziłeś się do Londynu.
Pamiętasz mnie jeszcze ? Wiesz, kim dla Ciebie byłam ? Kim STARAŁAM SIĘ być ?
Bądź z Eleanor, przecież widzę, że jesteście razem szczęśliwi. Nie zasługujecie na hejty, uwierz mi.
A co mi pozostało ?
Jestem Directioner, jak inne. Ale zapamiętaj, że zawsze będę tą najwierniejszą, nie zwracającą uwagi na nic. Żadne powinięcie się Twojej nogi nie wykluczy tego, że zawsze będę Cię wspierać.
Nic nie musisz zmieniać, ale pamiętaj o mnie. O tej pokręconej, ciemnowłosej dwudziestolatce , którą zwykłeś nazywać "Aniołkiem". Ale teraz Twojemu aniołowi opadły skrzydła. Nic nie jest w stanie ich uzdrowić. Jedynie świadomość, że pamiętasz.
Kocham Cię bez względu na wszystko. Bądź szczęśliwy.

- Kocham Cię bez względu na wszystko. Bądź szczęśliwy. - przeczytałem na głos, łkając. Łzy powoli spływały na list, który właśnie do mnie przyszedł. Nie mogłem być większym idiotą.
Największym błędem człowieka jest niezauważenie najważniejszych wartości.
Zostawiłem ją, ale nie przestałeś jej kochać. Co ja sobie myślałem ? Że będzie lepiej ? Nie chciałem ranić jej związkiem na odległość. Ale w miłości nie chodzi o kilometry, ale o moc uczucia. Dla mnie ono nie wygasło. Ono z każdym dniem jest coraz silniejsze.
Przecież nie sposób zapomnieć o dziewczynie, która jako wotum miłości daje Ci łopatką w głowę.
O dziewczynie, która jest większym aniołem niż reszta.
O dziewczynie, która walczy o swoje szczęście, które jakiś idiota bezmyślnie odebrał. Ona musi mnie szanować, skoro napisała. Zadziwiające po tym, co jej zrobiłem.
telefon do ręki. Czas zadzwonić do Eleanor i chłopaków. Muszę wyprostować moje życie. A uda mi się to tylko z moim zadziornych szczęściem. Mam tylko nadzieję, że dostanę szansę. Ona uświadomiła mi, że bez marzeń i wiary w szczęście po prostu życie nie istnieje.
Muszę jej za to podziękować.


Życie przestało mnie bawić.
Życie nie jest już istnieniem.
Życie to chińska podróba prawdziwego szczęścia.



images.jpg




Z bloga imaginy-onedirection-fans.blogspot.com/(…)116-louis…

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego